Wcześniej rano telefon od kuriera, że za pół godziny będzie z meblami. Zamówiliśmy je ze trzy tygodnie temu i dobrze, że tyle czekaliśmy, bo przyjechały na koniec remontu i będziemy mogli je od razu skręcać.


Ostatnia kosmetyka salonu, montuje listwy przypodłgowe, a Kasia ogarnia sprzatanie.


Za chwilę ma wpaść sąsiad ogarnąć dalej elektrykę. Przygotowałem korytka, gniazdka i puszki, więc tylko musi wpiąć kable. Będzie silna pomoc, więc rozpakowałem w końcu kominek, który czekał od kilku dni przed domem.

Koty wykorzystują ładną pogodę do eksplorowania drzew, liście opadły, więc dobrze ich widać.

Jurkowi coś wypadło i do prądu przyjechał dopiero pod wieczór. Nie było sensu skręcać mebli, bo utrudniały by rozstawienie drabiny i elektryczne prace.


Po pracach elektrycznych wstawiliśmy tylko paczki z meblami do domu i zamontowaliśmy kominek. Wyschnie, to będzie można jutro zrobić próbne odpalenie 🙂

Odkryj więcej z Czas na Life
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
