Rano postanowiliśmy sobie zrobić spacer do sąsiedniego lasu. Trochę ostatnio padało, więc może jakieś grzybki się trafią. Trafiły się trzy prawdziwki i jeden zajączek, jednak wszystko robaczywe, więc pozostała tylko satysfakcja znalezienia, bo do jedzenia nic nie zostało.



Po powrocie trzeba brać się za robotę. Trochę już mnie wszystko boli, więc dziś lżejsze prace, żeby stare kości odpoczęły. Malowanie paneli, to będzie odpoczynek 😉 Jednak pogoda skutecznie krzyżuje plany i relaks muszę przerwać.

A to w przerwie deszczowej zmontuję kosze na śmieci które przyszły wczoraj.

Nadal pada, więc trzeba to przeczekać w domu. Dopiero pod wieczór się wypogadza i wychodzi słońce. Panele przeschły, wic mogę malować dalej. Udało się przygotować towar na dwie parcele, a już prawie przed zmrokiem pomalowałem słupki. Może jutro uda się przygotować pierwszą parcelką dla kamperów, choć prognozy znowu są słabe i dopiero w sobotę można liczyć na ładną pogodę.


Odkryj więcej z Czas na Life
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
