Sobota, więc trzeba uzupełnić materiały do dalszych prac. Ruszamy więc do Dino kupić coś do jedzenie, są ciepłe zapiekanki, więc śniadanie pod sklepem w samochodzie 😉 Potem budowlany, bo trzeba kupić zaprawę tynkarską, gładź i zaprawę betonową pod postument kominka.
Powrót na siedlisko i kończę wyburzać ścianę. Potem kilka godzin zamiatania, odkurzania by pozbyć się choć trochę pyłu. Z grubsza ogarnięte, ale na błysk nie ma jeszcze sensu, bo będzie trochę tynkowania, gipsowania i zacierania, więc jeszcze trochę się napyli, ale już na pewno nie tyle co przy burzeniu.



Nigdy nie tynkowałem, więc to będzie mój debiut w tym zawodzie 😉 Na szczęście teraz w internecie wszystko jest, więc może jakoś dam radę. Miejsce tynkowania zagruntowane, pierwsze wiaderko tynku przygotowane i ruszam do boju. Na razie nauka na ścianie, żeby już łatwiej było na suficie, gdzie na pewno będzie ciężej i niewygodnie.


Pizzeria w Urszulinie znowu zarobiła 😉 Jednak dziś już można było zjeść przy stole 😉 Jutro już będzie trzeba ogarnąć na tyle kuchnie, by dało się przyrządzać już posiłki.

Po obiadokolacji wkleiłem sobie jeszcze narożnik na komin, bym jutro mógł go otynkować. Potem już zmęczenie dało znać o sobie. W międzyczasie jeszcze była walka z centralnym, w sypialni bardzo słabo grzał grzejnik. Okazało się, że filterek przy pompce wody był zasyfiony. Po oczyszczeniu zaczęło działać jak należy. Co jest na tyle fajnie zrobione, że działa też grawitacyjnie, a pompka wspomaga, więc w razie braku prądu przeżyjemy 😉
Odkryj więcej z Czas na Life
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
