Rano wstałem oczywiście jako pierwszy. Kawa, siedzę sobie przed kamperem, a na plażę wjeżdża furgonetka i trąbi. Myślę sobie co za debil, zaraz wszystkich pobudzi. Auto zatrzymało się, a z kamperów ludzie idą z siateczkami w stronę dostawczaka. Patrzę a tu wracają ze świeżym pieczywem. Aaa, to dlatego trąbił. No to biorę portfel i idę. Na pace pieczywo, wyroby cukiernicze i nabiał, no to zrobię dziewczynom niespodziankę. Świeża bułeczka na śniadanie i coś słodkiego do kawki.



Dzisiejszy dnień to typowy plażing. Zośka w końcu nadmuchała swojego flaminga i mogła cieszyć się ciepłym morzem. My zresztą też, bo w lipcu Może Jońskie już jest cieplutkie.









Dzień minął, ale było fest gorąco. Dopiero po zachodzie słońca zrobiło się ciut chłodniej. Fajnie, ale jutro jednak jedziemy dalej na południe.





Odkryj więcej z Czas na Life
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
