Kierunek Francja dzień 121 – Gdzie by tu jechać?

Rano pojechaliśmy jeszcze kawałek w górę rzeki Cher, by zobaczyć Château de Montrichard. Twierdza Montrichard została zbudowana na początku XI wieku przez Foulquesa III Nerę na kopcu ziemnym, który dominuje nad całą doliną Cher. Hugon I z Amboise ukończył umacnianie murów i zbudował twierdzę inspirowaną Normanami. W 1188 roku król Filip August podpalił wieże obronne twierdzy, chcąc odzyskać miasto z rąk Anglików. Wieże zawaliły się, niszcząc całą wioskę na swojej drodze, z wyjątkiem „ Maison du Prêche ”, który dziś pozostaje najstarszym domem w średniowiecznym mieście Montrichard. Fortyfikacje średniowiecznego miasta Montrichard są nadal widoczne, podobnie jak wieża obronna z XIII wieku i pozostałości fosy. Całość jest obecnie rewitalizowana, i dostęp do ruin jest tylko częściowy.

Nasz skok w bok nad Cher zakończył się, i trzeba było wrócić nad Loarę. Po drodze chcieliśmy zwiedzić opactwo Abbaye de Cornilly, ale okazało się, że to prywatny ogrodzony klasztor. Jest możliwość zwiedzania, ale tylko o określonych godzinach, więc musielibyśmy czekać 2,5 godziny. Furta niby otwarta, ale prośba, by samemu nie wchodzić, więc nawet trudno było jakieś zdjęcie zrobić, bo teren zalesiony.

Wizyta w miasteczku Montils, miała być ostatnim punktem dzisiejszego dnia. Ta twierdza hrabstwa Blois, znana jako „Les Montils”, pojawia się w kartach z XII i XIII wieku. Ale najstarszą osadą jest Thérouenne, galijska wioska na zachód od miasta, znana obecnie jako „Les vieux Montils”. Położona przy rzymskiej drodze konsularnej łączącej Blois z Montrichard, na wzgórzu ograniczonym przez Beuvron od południa i Cosson od północy, stała się ufortyfikowanym miejscem w XII wieku, a następnie małym zamkiem, który gościł rodziny królewskie i szlacheckie do końca XVII wieku. Wszystko, co pozostało z zamku, to cylindryczny donżon z niezwykłą centralną studnią, elementami potrójnego ogrodzenia zewnętrznych fortyfikacji i monumentalną bramą. Kościół, przebudowany w 1873 r., zachował jedynie boczne drzwi i kamienne posągi z wcześniejszego kościoła.

W poszukiwaniu cienia i ochłody wróciliśmy nad Loarę. Fajne miejsce znaleźliśmy w aplikacji Grupy Biwakowej i nastał czas odpoczynku. Arbuz, lody i zimne piwko.

Powoli już też zmierzamy w stronę domu i coraz częściej myślimy już o kolejnej półrocznej wyprawie. Tym razem gdzieś na południe, by uciec od zimy. W czasie, gdy nie mogliśmy jeszcze na tak długo wyjeżdżać, to marzyliśmy, żeby mieć takie problemy by nie widzieć gdzie jechać 😉 Teraz gdy możemy tak naprawdę jechać wszędzie, to nie możemy się zdecydować 😉 Na tą zimę od dawna chodzi nam po głowie Turcja lub Grecja. Dlatego, że jesień chcielibyśmy spędzić w Rumunii i Bułgarii, bo już zatęskniliśmy za tymi miejscami. Stamtąd mamy już blisko czy to do Turcji, czy Grecji. W Turcji nie byliśmy i bardzo kusi, ale to już poza UE. My pracujemy w kamperze, a praca wiąże się z częstymi kontaktami telefonicznymi z klientami i urzędami w Polsce, a połączenia w tej strefie roamingowej nie są najtańsze. Dlatego przejdziemy chyba na telefonię VOIP, bo zakupiliśmy Starlinka, więc internet będziemy mieli wszędzie. Jednak zanim przyzwyczaimy klientów do nowych numerów, pozmieniamy dane kontaktowe w urzędach, przetestujemy czy to działa, tak jak byśmy chcieli, to może jednak tą zimę spędzić jeszcze w UE? Cały wieczór gdybania i nadal nie wiemy gdzie pojedziemy 😉

No votes yet.
Please wait...
Voting is currently disabled, data maintenance in progress.

Odkryj więcej z Czas na Life

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Zostaw odpowiedź

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.